Odtwórz wideo

Transpłciowe dzieci

Czy transpłciowość to nowa moda wśród nastolatków? Dlaczego Ignacy postanawia zostać Igą, a Patrycja Patrykiem? Czy mają w ogóle wybór? Kiedy mogą się pojawić sygnały tego, że nasza córka czuje się synem? Jak wyglądają? I co  mamy z tym zrobić my, rodzice? Gościnią Karoliny Oponowicz jest Agata Stola, psychoterapeutka i seksuolożka, która pracuje z transpłciową młodzieżą.

Odsłuchaj podcast

Ten materiał jest dostępny również w formie podcastu

Podziel się tym!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

3 odpowiedzi

  1. Odnośnie tych heteronorm i przykładu podanego przez panią seksuolog – niestety, ale to było nietrafione. Z kościoła nie mogłoby wychodzić dwóch panów młodych – w Polsce nawet z USC nie mogłoby wychodzić dwóch panów młodych. Myślę, że w tym przypadku raczej należałoby to córce wyjaśnić i opowiedzieć, dlaczego, a nie jorgnąć się, że „no, faktycznie, myślę heteronormami”. To by była znacznie ważniejsza lekcja dla córki.

  2. Rozbiję na kilka komentarzy to, co mam do powiedzenia, bo mam dużo, a poza tym chciałbym położyć nacisk na konkretne rzeczy.
    Po pierwsze – nic o nas bez nas. Fajnie, że jest rozmowa z psychoterapeutą seksuologiem, ale najważniejszym głosem tutaj są same osoby transpłciowe. Pani seksuolog mimo zapewne sporej wiedzy – nie jest jedną z nas. Myli się w kilku momentach, które później wyłuszczę.

    Ale rozmowa, w której uczestniczą wyłącznie dwie osoby cishetero (bo pani seksuolog powiedziała, że jest hetero, a u pani prowadzącej domyślam się, że tak jest po tym, jak rozmowa wyglądała), bez uczestnictwa dodatkowo osoby trans, jest jak rozmowa mężczyzn o prawach i potrzebach kobiet. Zaproście do następnego odcinka kogoś z nas.

  3. Teraz jakie mam uwagi do samych informacji zawartych w tej rozmowie:
    – „Mamy tu (w akronimie LGBTQ+) osoby transpłciowe i transseksualne. (…) Osoby transseksualne to takie, które robią coś w kierunku korekty płci, a transpłciowe to szerszy termin, w którym są również osoby niebinarne.”
    Nie. Termin „transseksualizm” jest przestarzały, istniejący w ICD-10, ale już nie istniejący w ICD-11 (międzynarodowa klasyfikacja chorób). Mnóstwo osób transPŁCIOWYCH uważa termin „transseksualizm” za obraźliwy – ja też – i nie należy go stosować. Znosimy to w rozmowach z lekarzami, bo oni się tym posługują, zwłaszcza w odniesieniu do tej klasyfikacji chorób, ale termin też sugeruje, że tożsamość płciowa ma jakiś związek z seksem – a nie ma.
    Poza tym jest całkiem niemało osób niebinarnych, które również podejmują korektę medyczną – to z niebinarnych stają się „transseksualne”?
    – „Są też osoby panseksualne, które swoją seksualność wznoszą ponad jedną wybraną tożsamość, czy płeć, która jest dla nich atrakcyjna, tylko, CHCĄC SIĘ NIE OKREŚLAĆ, rozciągają przed sobą dużo szersze spektrum, jeśli chodzi o swoje preferencje, o swoje potrzeby seksualne.”
    Panseksualność to jedna z orientacji, a nie wznoszenie swojej seksualności ponad cokolwiek innego. Po prostu osoby pan mogą zwrócić uwagę na każdą osobę, niezależnie od jej płci. Nie jest to też żadna preferencja – później w rozmowie pani seksuolog używa zamiennie określeń „orientacja” i „preferencja”, częściej tego drugiego. Powiedziała, że gdzieś są granice i jeśli ktoś określa się jako gej, to nie może tego zmienić – ale stawia to w kontrze do czegoś, co określa „preferencjami” (zrozumiałem, że w „preferencjach” jest choćby panseksualność). Nie, to po prostu dwie różne orientacje seksualne.
    – „Seksualność jest płynna. (…) Osoba może najpierw określać się jako panseksualna, a za kilka lat może na przykład czuć się bardziej osobą transpłciową.”
    Nie. Orientacja seksualna nie ma nic do rzeczy przy tożsamości płciowej, te terminy nie są przeciwstawne, można być osobą transpłciową panseksualną, podobnie, jak można być transpłciowym gejem czy transpłciową lesbijką – a stawianie orientacji i tożsamości jako rzeczy wykluczających się nawzajem pojawia się w tej rozmowie kilkakrotnie.
    Osoby transpłciowe nie są pozbawione orientacji seksualnej. Mogą być hetero, ale nie muszą.
    – Po pytaniu o to, czy jest faktycznie „moda na transpłciowość” pani seksuolog bardzo mocno rozwlekła się na temat buntu nastolatków pozbawionych edukacji seksualnej i tego, że wielu się solidaryzuje z tymi, którzy faktycznie są niecis lub niehetero. O tym buncie było tam najwięcej i było tam wspomniane, że „są nastolatki, które na fali tego buntu i solidarności mówią, że nie będą się w żaden sposób identyfikować i nie będą ani Zosią, ani Krzysiem”. Nie wiem, nie spotkałem się z tym; natomiast jeśli nawet tak jest, to uważam, że mówienie takich rzeczy może wyrządzić sporo krzywdy, bo rodzice słysząc coś takiego od seksuologa, który zajmuje się tematem – i jednocześnie nie znając transpłciowości, będąc rodzicami niekoniecznie wspierającymi (przynajmniej na początku) – mogą stwierdzić, że akurat to ich dziecko „poszło za modą”. Niby pani seksuolog powiedziała, że „ale to raczej nie są te nastolatki, które trafiają do psychologów”. Dobra, tylko żeby trafić d psychologa, to trzeba najpierw mieć zgodę rodziców. Dopiero na samym końcu rozmowy pani prowadząca wróciła do tematu – po wysłuchaniu tego, że są jakieś operacje, ze są trudności społeczne, że sąd – stwierdziła, że jednak chyba nie można mówić o modzie, skoro to tak trudne i bolesne, bo nikt dla mody nie zafunduje sobie takich rzeczy. Tu wielki szacunek dla pani prowadzącej – a to powinna od razu po zadaniu takiego pytania powiedzieć pani seksuolog.
    – To, co jest w środku materiału – o strachu, zinternalizowanej homofobii itp, jest ok. Ale pojawił się pod koniec temat imion i pani psycholog mówi, że „w Polsce można sobie zmienić imię na takie, jakie się chce”. Nie. Teoria jest taka, że można, ale różnie urzędnicy do tego podchodzą, poza tym nie można zmienić imienia z żeńskiego na męskie (bądź odwrotnie) mając wciąż w dokumentach płeć żeńską. Nie można też być np. Zosią, mając M w dowodzie (oczywiście oficjalnie – bo przedstawiać się takim imieniem można – ale nie będzie ono mogło być wpisane w dokumenty przed sądową korektą płci metrykalnej). Pani psycholog się dziwi, bo nie spotkała się z tym, żeby ktoś właśnie tak „ostro” zmieniał imiona i raczej mówi o szukaniu imion neutralnych płciowo – ale właśnie dlatego nie spotkała się z ostrymi zmianami imion.
    Dodatkowo, jeśli dobrze zrozumiałem z różnych instrukcji, które czytałem, trzeba udowodnić urzędowi, że dane imię noszą osoby z płcią przypisaną zmieniającemu (NIE „z płcią biologiczną” zmieniającego) – czyli jeśli rzucone przez panią psycholog imię Kosma noszą tylko mężczyźni, to ktoś z K w dowodzie nie może się tak nazwać. Nie jest to w żaden sposób ujęte w przepisach, jeśli się nie mylę, ale tak po prostu jest.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Autorzy

Programy

Kategorie

Najpopularniejsze

Tytuł tego odcinka nawiązuje do pracy nad raportem dla Pulitzer Center w Waszyngtonie „Gdzie są Ci ludzie, gdzie są te miejsca?”. Joanna Warecha przez
„Pochodzę z domu gdzie pili i nap*******li się wszyscy. Całe podwórko alkoholików pod Warszawą. Nie było tam żadnej stabilności i mowy o bezpieczeństwie. Mi
Jak to jest być w Kościele wiedząc o gwałtach na dzieciach księży, wykorzystywaniu sióstr zakonnych o bucie i nadużyciach finansowych biskupów? Czy katolik, który